Notatki
Piszę książkę o siedmiu latach, które zaprowadziły mnie od 155 kilogramów i metamfetaminy tam, gdzie jestem dziś. Tu odkładam to, co przy tym powstaje.
To trzy rodzaje tekstów.
Z książki. Chwile, które przeżyłem i przez lata tłumiłem. Niektóre trafią do książki w całości, inne wypadną i zostaną tylko tutaj.
O pisaniu. Gdzie się zatrzymuję i co się dzieje, gdy muszę wracać do lat, do których wracać nie chcę.
O wydawaniu. Co to znaczy wydać książkę samemu. Ile to kosztuje, czego o tym nie wiedziałem i gdzie dokładnie jestem teraz.
Żadna z tych rzeczy nie jest poradnikiem. To po prostu to, co się dzieje, dopóki ta książka powstaje.
-
Przecież ty nie jesteś uzależniony
Pierwszą osobą, której powiedziałem, że chodzę do klubu abstynenta, była moja mama.
-
Nie zdecydowałem, żeby to napisać. Zdecydowałem, żeby tego nie kasować.
Kiedy dwa lata temu zaczynałem, zrobiłem sobie konspekt. Chciałem wiedzieć, jakie rozdziały mnie czekają i w jakiej kolejności pójdą. O tym, jak zorganizowałem sobie pisanie, napiszę kiedy indziej — teraz istotne jest co innego.
-
Ja mogę
To zdjęcie jest z 10 września 2023. Wtedy po raz pierwszy w życiu stałem w wysokich górach.
-
Weekend, podczas którego nie napisałem ani słowa
W weekend byłem z kolegami na festiwalu Slnko na skalách. Cały jest utrzymany w temacie ekstremalnej turystyki — prelekcje ludzi, którzy gdzieś doszli o własnych siłach, i program, który z tym idzie w parze. Skoro mnie turystyka zmieniła życie, nie mogło mnie tam zabraknąć.
-
Przez dziesięć lat myślałem, że na tym obrazie napisane jest coś innego
To zdjęcie zrobiłem 8 czerwca 2014 roku. To mój ówczesny pokój — kanapa, szafa, budzik na stoliku. A nad kanapą obraz, który zamówiłem kilka miesięcy wcześniej.
-
O metamfetaminie wtedy nikt nie wiedział
To zdjęcie zrobiła ciocia Majka 22 lutego 2019 roku, kilka minut przed tym, jak ruszyliśmy na bal. Zaproponowała, żebym poszedł z nimi. Wydało mi się to zaproszeniem do zabawy i przyjąłem je.
-
Co redaktorka zarzuciła mojemu pierwszemu rozdziałowi
Mieć gotowy rękopis to jedno. Do książki jest stamtąd jeszcze daleko.
-
Wystarczy wytrzymać dzisiaj
W trakcie mojej przemiany Mino powiedział mi pewnego dnia: „Spróbujesz boksu?"
-
Kilka lat później
Kilka lat temu chciałem się zapisać na portal randkowy. Byłem wtedy otyły i wiedziałem dokładnie, co się stanie — nikogo nie zainteresuję. Więc poszedłem szukać fotografa. Kogoś, kto pokaże mnie „w lepszym świetle”. Wiedziałem, że to nie będę ja. Wiedziałem, że robię z siebie kogoś innego. I mimo to tego chciałem.
-
Te same wzgórza, inny człowiek
Stało się to tak mimochodem, podczas treningu. Mino powiedział coś w stylu: wieczorem idziemy na spacer na Skalkę. Jakby to była zupełna drobnostka.