Notatki

Piszę książkę o siedmiu latach, które zaprowadziły mnie od 155 kilogramów i metamfetaminy tam, gdzie jestem dziś. Tu odkładam to, co przy tym powstaje.

To trzy rodzaje tekstów.

Z książki. Chwile, które przeżyłem i przez lata tłumiłem. Niektóre trafią do książki w całości, inne wypadną i zostaną tylko tutaj.

O pisaniu. Gdzie się zatrzymuję i co się dzieje, gdy muszę wracać do lat, do których wracać nie chcę.

O wydawaniu. Co to znaczy wydać książkę samemu. Ile to kosztuje, czego o tym nie wiedziałem i gdzie dokładnie jestem teraz.

Żadna z tych rzeczy nie jest poradnikiem. To po prostu to, co się dzieje, dopóki ta książka powstaje.

  • Pomysł, który przyszedł dwa razy

    Osiem lat temu koledzy w pracy powiedzieli mi, że powinienem napisać książkę. Siedzieliśmy razem, a ja opowiadałem im, czego do tamtej pory doświadczyłem — życia na ulicy, pół roku bez wypłaty, tego, jak sam nauczyłem się programować, chociaż w szkole na kucharza sobie nie radziłem. Byłem wtedy całkowicie zagubiony, czasami brałem metamfetaminę. Mimo to pomysł wydawał mi się dobry, nawet jeśli z takim życiem, jakie wtedy wiodłem, byłaby z tego wtedy tylko klapa.

  • Pierwszy krok

    8. czerwca 2020 roku. O wpół do dwunastej pudło stało na klatce schodowej. O piątej po południu bieżnia stała w salonie.

  • Pierwsza notatka

    19. Sierpień 2021, 16:06. Siedzę w Fabii, odwracam się i ktoś mnie fotografuje. Brzuch przy kierownicy, pas przez niego. Nie pozowałem, nie byłem przygotowany. Tak powstają zdjęcia, na których człowieka naprawdę widać.